Legia Fight Club - treningi boks, MMA, muay thai, crossfit, zapasy

Granda Warszawska: Boso, ale w ostrogach!

4 grudnia 2015

Słownik Języka Polskiego PWN definiuje grandę jako awanturę, drakę. Mam wrażenie, że w dzisiejszym rozumieniu raczej używa się tego pojęcia jako skandalu, bezczelności, czegoś niemieszczącego się w kanonach zachowań, może prędzej jako hucpę. Ja jednak bardziej przychylam się do wykładni naszkicowanej przez Stanisława Grzesiuka w kultowej książce opisującej barwne życie międzywojnia w Warszawie pt. „Boso, ale w ostrogach”. A tam stoi tak: „(…) grandziarze to nie chuligani. Grandy odbywały się tylko u siebie – miedzy sobą – i musiały być do tego przyczyny(…).” Młodzież i trochę starsi z przedmieść Warszawy (tak, tak Sielce i Czerniaków wówczas jeszcze były prawie za miastem), kierowała się pewnym kodeksem. Mimo że potrafili porządnie narozrabiać, jednak trzymali się sztywnych zasad.

I wszystko jasne. Jesteśmy u siebie (Legia Fight Club!), mamy przyczynę (doskonalenie na drodze do mistrzostwa sportowego) i nie jesteśmy chuliganami, choć w tej ostatniej kwestii punkt widzenia zazwyczaj wynika z punktu siedzenia. Kiedy Karol Łada wyjawił mi pomysł na organizację międzyklubowych sparingów, pomysł podchwyciłem z miejsca. Nazwa pojawiła się z czasem i wierzę, że się utrwali, bo pretekstów spotkania podczas Grand Warszawskich planujemy w przyszłości co niemiara, czy to będą grandy na ręce i nogi, czy tylko na ręce. A może z czasem dołączą do nas zapaśnicy, judocy, zawodnicy BJJ? Wszystko przed nami. Chciałbym aby młodzież zdobywająca na hali przy Łazienkowskiej 6A pierwsze poważne szlify w boju, wspominała nasze spotkania, nasze Grandy, z takim sentymentem jak sparingi, które tak fajnie zapadły w pamięci Karola.

Za tydzień kolejna Granda, tym razem na same pięści, a organizuje ją trenerka #LFC Karolina Koszewska-Łukasik. Z tego co wiem, lista jest już zamknięta, co ma swoje plusy i minusy. Cieszy zainteresowanie (to jako plus) i smuci konieczność odmowy osobom, które zwlekały ze zgłoszeniami (to minus). Wiem jednak, że jeśli popyt przerasta podaż to cena (w naszym przypadku poziom) rośnie. Zapraszamy zatem w kolejną niedzielę. Znów będzie na co popatrzeć i komu pokibicować!
Dariusz Urbanowicz